By

Za nami kolejny miesiąc, a to oznacza, że nadeszła pora na podsumowanie kolejnego wyzwania. Tym razem wybrałyście miesięczny detoks od kawy – przyjemnego nałogu, który nie jest obcy wielu osobom. Jak ja – jako wieloletnia miłośniczka – przetrwałam miniony miesiąc?

Czy kawa szkodzi? Po co ten detoks?

Na wieść, że podejmuję tego rodzaju wyzwanie, otrzymałam wiele komentarzy z zapytaniem, po co rezygnować z kawy? Przecież jest pyszna, a gdy decydujesz się na tą dobrą jakościowo – również zdrowa.

Wyzwanie nie miało na celu poprawy stanu zdrowia, czy pożegnania się z kawą raz na zawsze. Potraktowałam je jako swojego rodzaju test „silnej woli” – chciałam udowodnić sobie, że mogę zrezygnować z czegoś, co towarzyszyło mi przez lata (i uzależniło – o czym napiszę później). Ten czas okazał się również idealną okazją do poszukiwania zamienników kawy.

Ciemna strona małej czarnej

Uzależnienie od kawy. Brzmi trywialnie – w końcu nie słyszy się o przypadkach śmierci od nadmiaru kawy, a napój ten jest tak zakorzeniony w codziennych rytuałach ludzi całego świata, że nikomu nie przychodzi do głowy go demonizować. Poprawia krążenie, koncentrację, jest świetnym źródłem antyoksydantów. Niestety, kawa, a właściwie – kofeina – wykazują działanie uzależniające. Przekonasz się o tym dopiero wtedy, gdy kawy nagle zabraknie…

Objawy uzależnienia od kawy, występujące po jej odstawieniu to między innymi:

  • Bezsenność,
  • Problemy gastryczne,
  • Problemy z pamięcią i koncentracją,
  • Obniżenie nastroju.

Należy podkreślić, że uzależnienie od kawy ma wymiar nie tylko fizyczny, ale psychiczny. Bardzo często występuje tu tzw. efekt placebo – miały miejsce badania, w których osobom pijącym kawę na co dzień podano kawę bez kofeiny. Osoby te nie były w stanie rozpoznać, że nie jest to ich ulubiona, mała czarna, mało tego – podkreślały, że po wypiciu kawy czują się pełne energii, a ich nastrój poprawił się.

Odstawienie kawy – jak było ze mną?

To wyzwanie mogę zaliczyć do tych trudniejszych. Nie spodziewałam się, że odstawienie kawy będzie wymagało ode mnie tak silnej woli. Kawę piję niemal codziennie od 10 lat – to stały element moich śniadań. Często sięgam po kolejną filiżankę w ciągu dnia.

Pierwsze dni były najtrudniejsze – zwłaszcza poranki. Czułam, że mimo zjedzenia śniadania i czegoś, co mogłoby zastąpić mi kawę, nie czuję się w pełni dobrze, a moja koncentracja nie pracuje na prawidłowych obrotach. Uczucie nasilało się podczas codziennych obowiązków. Coś strasznego! Zapach wydobywający się z kawiarni powodował u mnie dreszcze. Z bardziej poważnych efektów, zauważyłam nieco częstsze bóle głowy i niewielkie rozdrażnienie.

Po upływie 5-6 dni sytuacja nagle zaczęła się poprawiać. Zaczęłam odczuwać, że kawa jednak nie jest mi niezbędna do funkcjonowania. Minęło uczucie nieokreślonego „braku” i rozdrażnienia. Sądzę, że te nieprzyjemne rezultaty były jedynie efektem uzależnienia psychicznego – efektu placebo, który wmawiałam sobie sama po wypiciu porannej kawy. Poczułam, że kawa na nowo może stać się dla mnie przyjemnym i smacznym dodatkiem do codzienności – a nie obowiązkiem.

Co mi pomogło? Zamienniki kawy

Kawę należało czymś zastąpić – najlepiej napojami, które w naturalny sposób pobudzą koncentrację, a przy tym są zdrowe i nie uzależniają.

  • Przypomniałam sobie jedno z moich poprzednich wyzwań: 30 dni picia wody z cytryną – które wspominam nadzwyczaj dobrze. Rozpoczynanie dnia szklanką wody z sokiem z cytryny świetnie pobudza, działa pozytywnie na układ trawienny, a także poprawia odporność – co ma spore znaczenie w obecną porę roku.
  • Innym zamiennikiem kawy, który bardzo polubiłam jest yerba mate. Sięgałam po nią już kiedyś – mam własne matero, które mimo upływu lat świetnie mi służy. Tradycyjna, zielona yerba pobudza nawet bardziej niż kawa. W odróżnieniu od niej – nie uzależnia, a dodatkowo jest źródłem antyoksydantów i witamin. Polecam również sięgać po zwykłą, zieloną herbatę. Najlepsza będzie ta liściasta.

  • Skorzystałam także z dobrodziejstw buraków. Niedawno wspominałam, że warto po nie sięgać nie tylko w formie surówki – sok z buraka to naturalny, zdrowy doping. Co prawa, trzeba nieco przywyknąć do jego smaku. A jak działa? Poprawia nastrój, koncentrację, dodaje energii, zwiększa odporność, zapobiega nowotworom. Jego zalety można by wymieniać długo.
  • Inne koktajle – to również dobry sposób na rozpoczęcie dnia. Energetyzująco działają przede wszystkim cytrusy, które u początków jesieni dostarczają cennej witaminy C.
  • Woda mineralna – jej niedobór może powodować senność i dekoncentrację, czego nie zwalczy nawet najmocniejsza kawa. Jak zwykle dbałam o dobre nawodnienie, co bez wątpienia okazało się pomocne. Pamiętaj, że woda jest jedynym płynem, którego twój organizm potrzebuje bezwzględnie.

Detoks od kawy uświadomił mi, że czasem warto udowodnić samej sobie, że nie jestem zależna od wypracowanych nawyków. To dobry trening silnej woli, ale i sposób, by kawa na nowo stała się smacznym napojem, którym w spokoju się delektuję, a nie „paliwem”, które pochłaniam w pośpiechu każdego ranka. Mam nadzieję, że i ty udowodniłaś sobie, że bez kawy da się żyć!

Śledź i czekaj na kolejne, miesięczne wyzwanie!

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
wpDiscuz
best vibrators on amazon

https://bestseller.reviews

bestseller.reviews