By

Dziś mało która z nas wyobraża sobie rezygnację z wypraw do drogerii czy zamawiania kosmetyków przez Internet. Przecież wszystko to robimy, by być jeszcze piękniejsze. A jak do pielęgnacji podchodziły nasze prababki? W końcu nie miały do dyspozycji kilku sklepów kosmetycznych na każdej z ulic, czy skarbnicy wiedzy, jaką jest sieć. Mimo to, przedwojenne fotografie kobiet olśniewają. Sekretem są domowe porady kosmetyczne, z których i my współcześnie możemy (a nawet powinnyśmy!) czerpać.

Być może sekretem urody kobiet dziesiątki lat temu była po prostu natura? Aleksandra Zaprutko-Janicka, autorka książki „Piękno bez konserwantów” udowadnia, że wszystkie kosmetyki, których naprawdę potrzebujemy do dbania o urodę jesteśmy w stanie przygotować zupełnie samodzielnie. Wiedziały o tym i nasze prababki, wykorzystując komponenty wprost z przydomowego ogródka czy kuchennej szafki. I tak oto, dzięki prostym poradom kosmetycznym bez problemu stawały się posiadaczkami doskonałej jakości kremów, szamponów czy doskonałej, a zarazem zdrowej sylwetki. Przepisy na kosmetyki  o sprawdzonym działaniu i pewnym składzie odtąd będą przekazywane z pokolenia na pokolenie.

„Piękno bez konserwantów” to opowieść o dawnych czasach i walce o miejsce w typowo męskim świecie, ale i nieoceniony poradnik dla współczesnych kobiet. Książka zawiera mnóstwo przepisów na kosmetyki domowej roboty według starych, „babcinych” receptur. To także doskonały podręcznik dla kobiet, które chcą uniknąć używania jakiejkolwiek chemii w codziennej pielęgnacji, czy też po prostu – pobawić się w domowego kosmetologa.

 

 

Książkę przeczytałam w zaledwie kilka dni, wręcz z zapartym tchem. Kobiety dwudziestolecia wojennego fascynowały mnie od zawsze, jednak jak dotąd nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wiele ważnych ról i umiejętności były zmuszone wówczas łączyć. Żona, matka, pani domu (w okresie wojny często zdana wyłącznie na siebie samą), a do tego kobieta, która potrafi zadbać o własną, nienaganną prezencję – taka synteza musiała być nie lada wyzwaniem. Genezą domowych porad kosmetycznych było zatem zwyczajne zapracowanie – preparaty pielęgnacyjne o wiele łatwiej i taniej można było zdobyć, jeśli wyprodukowało się je samodzielnie. Tworzeniem przepisów na kosmetyki kobiety zajmowały w wolnym czasie – choć miały go niewiele – przysługując się nie tylko sobie, ale i przyjaciółkom.

„Piękno bez konserwantów” polecam przede wszystkim miłośniczkom tworzenia własnego, domowego laboratorium kosmetycznego, które fascynują naturalne przepisy na kosmetyki, ale i tym zwyczajnie ciekawskim. Książka zmienia pogląd na to, czego tak naprawdę potrzebujemy w walce o nienaganną urodę. A uwierzcie mi – jest tego całkiem niewiele! 🙂

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
wpDiscuz
www.buysteroids.in.ua

http://farm-pump-ua.com

https://www.farm-pump-ua.com